EN

Prog Festival na siedząco

- 2009-06-13 03:43:32

Ze względu na brak czasu i integrację ogólną z bliskimi nie byłam na pierwszych dwóch koncertach, ale widzę, że niewiele straciłam. Po koncercie PRR nie zdziwiły mnie już siedzenia na sali. Zasiadłam w drugim rzędzie w momencie, kiedy rozkładało się Crystal Lake. Widziałam ich już ze 2 lub 3 razy wcześniej (BTW widziałam ich plakat na drzwiach Blue Note w Poznaniu :) bardzo miły toruński akcent kiedy czekałam kolejce na PRR), ale ten występ był najlepszy.

Na początku miałam wrażenie, że coś mocno nie stroiło, a i wokal się za bardzo nie wpasował. Później było już naprawdę dobrze. Panowie świetnie się bawili i porywali ze sobą publiczność. Przyczepić się muszę jednak do wokalisty - jego ruch sceniczny jest co najmniej kontrowersyjny. Starałam się raczej obserwować gitarzystę, bo tak jak przewidywałam wokal rzucał się po cenie jak opętany. Ja rozumiem.... miłość do muzyki, adrenalina... ale nie potrafiłam powstrzymać wybuchów śmiechu, przez co skupienie się na muzyce leżało i kwiczało w kącie. Nie leży mi ta bardziej szalona wersja Roguckiego, ale głos ma oczywiście świetny, więc oprócz drobnych mankamentów koncert wypadł bardzo dobrze.

Votum to zespół, który zwabił mnie w piękne progi Dworu Artusa. Moje obawy dotyczące nagłośnienia były zupełnie bezpodstawne - dźwięk zabijał od samego początku. Muszę przyznać, że harmonia wokalna brzmi o wiele lepiej na żywo, a i growl Adama trafił na moją listę ulubionych - "Once, twice and again...". Wszystko zagrane zostało profesjonalnie i jeżeli były jakieś potknięcia, to nie było ich słychać. Nie muszę mówić, że usłyszałam wszystko, co chciałam usłyszeć, w końcu panowie mają na koncie tylko swój debiutancki album, więc zadowolenie w pełni :) Momentami radośnie destrukcyjne myśli przeszywały mój umysł. Miałam ochotę kopnąć krzesła przede mną i zaszaleć pod sceną. Po koncercie oczywiście jak zwykle zapolowałam na podpisy na biletach. Udało się złapać pana klawisze i pana wokal-gitara :) czyli Zbyszka i Adama :) Miło się rozmawiało a panowie jeszcze nie przyzwyczajeni do rozdawana autografów. Pozdrawiam serdecznie panów i życzę dalszych sukcesów, bo koncert był wyśmienity.

Iluzjon był raczej średni. Mało trochę w nich tego mięsa. Nie mój styl zdecydowanie i trochę mi się ziewało i odliczało czas do końca. No, ale w końcu dla mnie gwiazdą było Votum, więc ciężko nie być stronniczym.

Tym samym mam nadzieję na kolejne festiwale. Oby były tak samo dobre jak ten.

Blue Note Revolution (29 Marca 2009)
brak nowszych