EN

Ulver - Shadows of the Sun

- 2009-06-13 03:24:08

Na Shadows of the Sun przyszła pora podczas dość bolesnej pustki muzycznej. Kiedy żadne z wydawnictw nie cieszy nas na tyle, by o nim coś napisać, to perełki błyszczą ze zdwojoną siłą. Shadows of the Sun bezsprzecznie zalicza się do dzieł wyjątkowych nie tylko dlatego, że Ulver jest klasą sam w sobie, ale także dlatego, że znów staliśmy się świadkami kolejnego ich wcielenia. Nie ma tu albumu, który by nie zachwycał: od muzyki filmowej przez genialne Perdition City po rozbuchane Blood Inside. Słuchając uśmierzającego wszelki ból utworu Blinded by Blood byłam wręcz opętana myślą, że chcę więcej i jak najszybciej się da. Na Shadows of the Sun musiałam trochę poczekać, ale w końcu to nastało. Po gorączce i furii Blood Inside przyszła chwila odpoczynku i wyciszenia.

Shadows of the Sun w pewnym sensie kontynuuje klimat Blinded by Blood, jednak to już trochę inny Ulver. Zamiast śnieżnego i zimnego krajobrazu dostajemy swoje własne miejsce w słońcu, by móc spokojnie się wygrzewać w ciepłych półtonach zachodzącego słońca, które funduje nam pierwszy utwór - EOS. Spokojny i miękki głos Garma prowadzi płynnie i dość leniwie przez utwory. Czasem słychać tak charakterystyczne dla niego, harmonijnie nakładające się na siebie warstwy wokalu, jednak dominują przede wszystkim dolne rejestry. Na próżno szukać karkołomnie wysokich, mrożących krew w żyłach wokaliz, które tylko on potrafi wykonać z tak niesamowitą klasą.

Wyjątkowo zachwycił mnie utwór All the Love. Większość zespołów na świecie wciąż wraca do tego jakże oklepanego już tematu, a jednak rzadko udaje się im złapać i przekazać to uczucie w tak zręczny sposób jak zrobił to Ulver. Każdy utwór z Shadows of the Sun czymś zachwyca. W tytułowym kawałku zwracają na siebie uwagę bardzo przyjemne klawisze. W Vigil wracamy do elektroniki i znów czujemy, że to nadal jest Ulver, kiedy w tle słychać szumy znane jeszcze z Silence Teaches You How to Sing. Na wzmiankę zasługuje również całkiem udany cover Solitude zespołu Black Sabbath. Fani Black Sabbath zapewne nigdy mi tego nie wybaczą, w końcu to w pewnym stopniu profanacja, jednak dla mnie cover ładnie wpisuje się w klimat albumu i raczy przyjemnymi smyczkami. Na końcu spokojne i smutne Funebrae i kończące album What Happened? zamykają go w klamrę, a każdy z tych utworów opowiada o końcu czy to życia czy świata czy uczucia. Budzą w słuchaczu pewnego rodzaju nostalgię i chęć, by zacząć od początku.

Pure Reason Revolution - Amor Vincit Omnia
Stodoła nie-sianem wypchana >